Po co polisa, skoro mam EKUZ?
Leczenie poważnego urazu za granicą
to dziesiątki, a w USA setki
tysięcy złotych.
Najczęstszy mit, jaki słyszę od klientów przed wyjazdem, brzmi: "po co mi polisa, mam EKUZ". EKUZ działa tylko w UE i tylko na warunkach publicznej służby zdrowia kraju, w którym jesteś. W Niemczech znaczy to ok. 70% kosztów wizyty u lekarza i hospitalizacji w państwowym szpitalu, w pozostałych 30% płacisz Ty. W Hiszpanii z EKUZ często nie obsłuży Cię żaden szpital prywatny — a właśnie tam wożone są turyści w sezonie. Poza UE (USA, Tajlandia, Egipt, Maroko) EKUZ nie działa w ogóle.
Orientacyjne koszty leczenia za granicą (dane rynkowe z analiz ubezpieczycieli, nie oferta) wyglądają tak: złamanie nogi z operacją w Niemczech — 8-15 tys. EUR. Operacja zespolenia złamanej kostki w Turcji potrafi sięgnąć ~75 tys. zł (ta sama operacja w Polsce to ok. 6,5 tys. zł). Operacja wyrostka w prywatnej klinice w Tajlandii — kilkadziesiąt tysięcy złotych. W USA koszty są zupełnie innej skali: samo wycięcie wyrostka z hospitalizacją bywa wyceniane na równowartość ok. 280 tys. zł, operacja serca po zawale potrafi kosztować nawet ok. 740 tys. zł, a hospitalizacja przy ciężkim zapaleniu płuc w USA — według doniesień prasowych nawet około miliona złotych. To są kwoty, które dla większości polskich rodzin oznaczają sprzedaż mieszkania albo wieloletni kredyt. Polisa turystyczna z odpowiednio dobraną sumą KL kosztuje kilkadziesiąt złotych na osobę na tydzień. To jest rachunek, który warto zrobić raz przed wyjazdem.
Druga rzecz, której EKUZ nie pokrywa: transport medyczny do Polski. Jeśli za granicą stwierdzą, że potrzebujesz dalszego leczenia w kraju (np. powikłania pooperacyjne, niemożność lotu rejsowego, konieczność karetki przez całą drogę) — koszty transportu lotniczego z medykiem na pokładzie potrafią wynieść 25-80 tys. EUR z USA, 8-20 tys. EUR z Hiszpanii. Polisa turystyczna z klauzulą transportu medycznego pokrywa to bez limitu. EKUZ — nie.