Serwer w biurze rachunkowym gaśnie po nocnym skoku napięcia. Ploter spada z wózka przy przestawianiu stanowiska. Frezarka staje, bo pękło łożysko wrzeciona. Żadna z tych szkód nie ma nic wspólnego z ogniem, wiatrem ani powodzią — a to właśnie od takich zdarzeń chroni większość polis majątkowych małych firm. Awaria od środka to osobne ryzyko. I osobne ubezpieczenie.
Pożar zdarza się w firmie raz na wiele lat, jeśli w ogóle. Przepięcie, zalany laptop, pomyłka operatora albo zmęczony materiał w maszynie — to codzienność każdego zakładu, warsztatu i biura. A polisy małych firm zwykle są pisane pod tę pierwszą listę, nie pod drugą. — Robert Dziurski, BRD Ubezpieczenia
Prowadzę firmy od 1998 roku — najpierw w instalacjach wentylacji i klimatyzacji, potem w budownictwie. Wiem, że przy awarii najdroższa rzadko bywa sama część. Najdroższy jest stojący człowiek, stojące zlecenie i telefon od klienta, który pyta, kiedy. Dlatego w rozmowie o majątku firmy nie pytam tylko, ile warte są maszyny i komputery. Pytam, co się stanie, jeśli jutro rano jedna z nich nie ruszy.
To tekst dla właścicieli firm z Częstochowy i regionu, dla których sprzęt jest narzędziem pracy: biur rachunkowych i kancelarii z serwerem w szafie, gabinetów z aparaturą, pracowni reklamy i drukarni, warsztatów i małej produkcji. Pokażę, dlaczego typowa polisa mienia nie obejmuje awarii wewnętrznych, jak działają dwa ubezpieczenia stworzone właśnie do tego i jak nie zostać bez pieniędzy na czas przestoju.
Trzy pytania, trzy różne miejsca w ochronie firmy:
1. Szkoda przyszła z zewnątrz (pożar, zalanie z instalacji budynku, wichura, włamanie) →
ubezpieczenie mienia, które większość firm już ma.
2. Elektronika zepsuła się od środka albo z ręki człowieka (przepięcie, zwarcie, upadek,
zalanie kawą) → ubezpieczenie sprzętu elektronicznego od wszystkich ryzyk.
3. Maszyna uległa awarii (pęknięty wał, zatarcie przez wadę materiału, błąd operatora) →
ubezpieczenie maszyn od awarii.
A nad wszystkimi trzema: pieniądze na czas przestoju — o tym w ostatniej części.
Klasyczne ubezpieczenie mienia firmy działa w jednej z dwóch formuł. Pierwsza to ryzyka nazwane: polisa wymienia zdarzenia, od których chroni — pożar, uderzenie pioruna, wybuch, powódź, huragan, zalanie, grad. Czego nie ma na liście, tego nie ma w ochronie. Awaria wewnętrzna na tej liście nie występuje, bo to nie zdarzenie losowe z zewnątrz, tylko coś, co wydarzyło się w samym urządzeniu.
Druga formuła to „od wszystkich ryzyk”: chroni od wszystkiego, czego OWU wprost nie wyłączają. Brzmi jak pełna ochrona i wielu przedsiębiorców tak to rozumie. Tyle że w wyłączeniach polis mienia bardzo często znajdziemy właśnie szkody mechaniczne i elektryczne powstałe z przyczyn wewnętrznych. Zdarza się też, że elektronika jest w takiej polisie chroniona tylko od ryzyk nazwanych, a przepięcie ma osobny limit, niewspółmierny do wartości sprzętu.
Kilka przykładów szkód, które w typowej polisie mienia małej firmy najpewniej zostaną bez wypłaty:
Nie piszę tego, żeby straszyć. Ubezpieczyciele świadomie rozdzielają te ryzyka, bo mają zupełnie inny charakter i inaczej się je wycenia. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy właściciel firmy nie wie, że ten podział istnieje — i dowiaduje się o nim z pisma odmawiającego wypłaty.
Ubezpieczenie sprzętu elektronicznego od wszystkich ryzyk to osobny produkt, projektowany pod to, jak elektronika naprawdę się psuje. Obejmuje komputery i serwery, sprzęt biurowy, telekomunikacyjny, pomiarowy, medyczny, kasy, monitoring, a także maszyny, w których sterowanie elektroniczne stanowi dużą część wartości. W typowej konstrukcji ma trzy warstwy:
Są też granice, o których mówię klientom wprost. Typowe OWU nie obejmują części i materiałów eksploatacyjnych, które z natury się zużywają (tusze, głowice drukujące, źródła światła, bezpieczniki), naturalnego starzenia się sprzętu, uszkodzeń czysto estetycznych ani szkód, za które w okresie gwarancji odpowiada producent. Nie obejmują też skutków działania wirusów i hakerów — to zadanie ubezpieczenia cyber, nie polisy na sprzęt.
Trzy rzeczy, które w praktyce decydują o wypłacie:
Ubezpieczenie maszyn od awarii (w branży mówi się MB, od angielskiego machinery breakdown) chroni dokładnie to, czego polisa mienia nie widzi: szkody powstałe wewnątrz maszyny albo w trakcie jej pracy. Typowo obejmuje błąd obsługi, nieostrożność i brak wprawy operatora, ukryte wady materiałowe, konstrukcyjne i fabryczne, a także przyczyny eksploatacyjne: działanie siły odśrodkowej, przepięcie, zwarcie, rozerwanie, wybuch lub implozję wewnątrz urządzenia. Maszyna jest chroniona w miejscu wskazanym w polisie — gdy pracuje, gdy stoi i gdy jest rozebrana do przeglądu.
Ważne: to ubezpieczenie uzupełnia polisę mienia, a nie ją zastępuje. Pożar, uderzenie pioruna, powódź, wichura, zalanie czy kradzież są w ubezpieczeniu maszyn od awarii zwykle wyłączone, bo to domena polisy mienia. Kluczowa maszyna potrzebuje więc obu ochron naraz — jedna patrzy na świat na zewnątrz, druga do środka obudowy.
Czego ubezpieczenie maszyn typowo nie obejmuje — pilnuję tego przy dobieraniu zakresu:
Jedna praktyczna rada na dzień szkody, bo to bardzo naturalny odruch: nie uruchamiaj ponownie uszkodzonej maszyny „na próbę” i nie wyrzucaj uszkodzonych części. Typowe OWU wyłączają szkody w maszynie eksploatowanej dalej bez właściwej naprawy, a uszkodzone elementy trzeba zachować do oględzin. Najpierw zgłoszenie i zdjęcia, potem serwis. Termin na zgłoszenie szkody w OWU liczy się w dniach, nie tygodniach.
Naprawa maszyny to jeden rachunek. Drugi, zwykle większy, to tygodnie, w których firma nie zarabia, a koszty stałe biegną dalej: pensje, leasing, czynsz, raty. Przy maszynach z importu albo robionych na zamówienie samo sprowadzenie części potrafi trwać tygodniami.
Tu jest pułapka, o której pisałem w artykule o przestoju po szkodzie. Standardowe ubezpieczenie utraty zysku uruchamia się po szkodzie objętej polisą mienia — na przykład po pożarze hali. Awaria wewnętrzna maszyny takiej szkody nie stanowi, więc nie uruchamia też tej ochrony. Do tego służy osobne rozszerzenie: utrata zysku w następstwie awarii maszyn (w branży MLoP), dokupowane do ubezpieczenia maszyn. Po stronie elektroniki podobną rolę pełni wspomniana warstwa zwiększonych kosztów działalności.
Nie każda firma tego potrzebuje. Jeśli masz trzy jednakowe maszyny i awaria jednej oznacza tylko wolniejszą pracę, rozszerzenie o utratę zysku może być zbędnym kosztem. Jeśli natomiast cała produkcja przechodzi przez jedną maszynę — jedną drukarkę wielkoformatową, jeden piec, jedną linię — to właśnie tam leży największe ryzyko firmy, a nie w pożarze.
Pięć pytań, które warto sobie zadać przed najbliższym odnowieniem polisy majątkowej:
Jako przedsiębiorca z 28-letnim stażem patrzę na polisę majątkową jak na plan ciągłości firmy, a nie jak na formularz do odnowienia. Ubezpieczenie elektroniki i maszyn od awarii nie jest dla każdego w tym samym zakresie — dla biura z trzema komputerami wystarczy rozsądny pakiet, dla zakładu z linią produkcyjną potrzebna jest przemyślana konstrukcja. Dobieram ją pod to, jak Twoja firma naprawdę pracuje. Szerzej o całym majątku firmy piszę na stronie ubezpieczenia majątkowe firm.
To ogólne wyjaśnienie mechanizmu ubezpieczeniowego, oparte na typowych rozwiązaniach rynkowych. Zakres, wyłączenia i limity różnią się między towarzystwami i decyduje o nich treść konkretnych OWU oraz polisy. Zakres i sumy dobieram zawsze indywidualnie, po rozmowie o sprzęcie, maszynach i charakterze działalności.
Sześć pytań, które słyszę od właścicieli firm z Częstochowy i regionu, gdy rozmawiamy o komputerach, aparaturze i parku maszynowym.
Robert Dziurski
Niezależny multiagent ubezpieczeniowy · BRD Ubezpieczenia · Częstochowa
Prowadzę firmy od 1998 roku, w ubezpieczeniach jestem od 2010. Pracuję w imieniu towarzystw, ale doradzam w interesie klienta — ochronę sprzętu i maszyn dobieram pod to, co naprawdę zatrzymałoby Twoją firmę, a nie pod gotowy pakiet.
Bezpłatna rozmowa o sprzęcie, maszynach i o tym, co naprawdę obejmuje dzisiejsza polisa majątkowa. Bez presji sprzedażowej.
Pracuję z przedsiębiorcami z Częstochowy stacjonarnie, z klientami z całej Polski zdalnie (e-mail, wideo-konsultacja, podpis elektroniczny).
Powiązane: Ubezpieczenia majątkowe firm · Przestój po szkodzie · Niedoubezpieczenie firmy · Więcej artykułów