Masz D&O i czujesz się bezpiecznie? To dobry pierwszy krok — ale kontrola podatkowa to inne ryzyko niż roszczenie cywilne wobec zarządu. Tłumaczę, dlaczego dziś fiskus trafia celniej niż kilka lat temu, gdzie dokładnie kończy się D&O i co realnie robi osobna ochrona podatkowa.
Najczęstszy błąd, jaki widzę: przedsiębiorca kupuje D&O, wykreśla temat „zarząd i podatki” z listy zmartwień i zapomina, że to była tylko połowa tematu. — Robert Dziurski, BRD Ubezpieczenia
W artykule o odpowiedzialności zarządu pisałem, że wspólnik i członek zarządu to dwie różne role prawne, i że fiskus może sięgnąć po prywatny majątek prezesa przez art. 116 Ordynacji podatkowej. To wciąż aktualne — ale to tylko jedna strona medalu. Druga strona to pytanie, którego wtedy celowo nie rozwijałem: co się dzieje, gdy sam SPÓR z urzędem dopiero się zaczyna, zanim ktokolwiek ustali, kto i ile ma zapłacić.
Na stronie głównej opisuję historię klienta z branży budowlanej, który przez dwa lata rozliczał VAT stawką 8 proc. — zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z urzędem. Kontrola zmieniła zdanie: właściwa stawka to 23 proc. Potencjalne obciążenie z odsetkami i grzywną karnoskarbową sięgnęło 1,6–1,7 mln zł. Ta sytuacja nie jest wyjątkiem — jest przykładem tego, jak wygląda dziś realne ryzyko firmy, która na co dzień nie robi nic złego, tylko trafia na zmianę interpretacji.
To ogólne wyjaśnienie mechanizmu sporu podatkowego i związanych z nim ubezpieczeń — nie porada prawna ani podatkowa. Każdą kontrolę i każdy spór trzeba oceniać indywidualnie, najlepiej z doradcą podatkowym od pierwszego dnia.
Z oficjalnego podsumowania Krajowej Administracji Skarbowej za 2025 rok wynika obraz, który warto znać, zanim ktokolwiek powie „mała firma, nikt się mną nie zainteresuje”. Klasycznych kontroli podatkowych było 8 722 — o 11,3 proc. mniej niż rok wcześniej. Kontroli celno-skarbowych — 5 113, spadek o 27,4 proc. Gdyby na tym poprzestać, brzmiałoby to jak dobra wiadomość.
Tylko że w tym samym czasie ustalenia z kontroli celno-skarbowych wzrosły o 46,4 proc., do 6,52 mld zł, a łączna wartość wszystkich ustaleń KAS w 2025 roku sięgnęła 19,05 mld zł — o 29,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Według raportu kancelarii podatkowej opublikowanego w kwietniu 2026 roku, średnie doszacowanie przypadające na jedną kontrolę wyniosło 175 tys. zł — dwukrotnie więcej niż jeszcze dwa lata wcześniej.
To nie przypadek, tylko efekt systemu, który analizuje dane z KSeF i JPK praktycznie na bieżąco. Fiskus nie musi już „losować” firm do kontroli — widzi niezgodności, zanim ktokolwiek złoży deklarację roczną. Dlatego kontroli jest mniej, ale kończą się rzadziej niczym. W 2025 roku wykryto też 376,8 tys. fikcyjnych faktur o łącznej wartości 10,9 mld zł — najwięcej od 2017 roku. Wśród branż najczęściej sprawdzanych wymienia się gastronomię, handel internetowy, warsztaty samochodowe, branżę beauty — i budownictwo, które znam z własnego, 25-letniego doświadczenia.
W poprzednim artykule tej serii pisałem o art. 116 Ordynacji podatkowej — o tym, że gdy egzekucja wobec spółki jest bezskuteczna, za jej zaległości podatkowe i składki ZUS może solidarnie odpowiadać członek zarządu, całym prywatnym majątkiem. To odpowiedzialność majątkowa — chodzi w niej o to, kto zapłaci dług.
Obok niej istnieje zupełnie inny tor — odpowiedzialność karnoskarbowa z Kodeksu karnego skarbowego. To już nie pytanie „kto zapłaci zaległość”, tylko „kto osobiście odpowie za to, jak doszło do błędu w rozliczeniu”. Zgodnie z art. 9 §3 KKS krąg osób, które mogą tu odpowiadać, jest szerszy niż tylko formalny zarząd — obejmuje każdego, kto faktycznie zajmuje się sprawami gospodarczymi, zwłaszcza finansowymi, firmy: prokurenta, dyrektora finansowego, główną księgową, a w JDG i spółkach osobowych — samego przedsiębiorcę czy wspólnika.
Od 1 stycznia 2026 roku, przy minimalnym wynagrodzeniu 4 806 zł, stawka dzienna grzywny w sprawach karnoskarbowych mieści się w przedziale 160,20–64 080 zł. Granicą między wykroczeniem a przestępstwem skarbowym jest pięciokrotność płacy minimalnej, czyli 24 030 zł uszczuplonej lub narażonej na uszczuplenie należności. Poniżej tej kwoty grozi grzywna do 96 120 zł. Powyżej — grzywna licząca się już w dziesiątkach milionów złotych (teoretyczne maksimum to ok. 46,14 mln zł), a przy poważniejszych czynach — kara pozbawienia wolności do 5 lat.
To górne, ustawowe widełki kar — nie prognoza ani obietnica konkretnego wyroku. Sąd ustala karę indywidualnie, biorąc pod uwagę okoliczności sprawy. Prawo przewiduje też instrumenty obrony: czynny żal (art. 16 KKS) i korektę deklaracji (art. 16a KKS), jeśli zdążysz z nich skorzystać, zanim organ sam wykryje nieprawidłowość.
Powiem to wprost, bo to jeden z częstszych nieporozumień, jakie słyszę od klientów z polisą D&O: dobrze skonstruowane D&O, po rozszerzeniu odpowiednią klauzulą, potrafi objąć osobistą odpowiedzialność członka zarządu z art. 116 Ordynacji podatkowej — czyli tę majątkową część. Ale sam spór o wysokość podatku — kontrola, postępowanie podatkowe, odwołania do sądów administracyjnych — i kary karnoskarbowe z KKS zwykle zostają poza zakresem D&O. To nie jest niedopatrzenie w konstrukcji polisy, tylko logika produktu: D&O odpowiada na roszczenia wobec zarządu, nie na spór firmy z administracją skarbową o to, ile jest winna.
Efekt: przedsiębiorca, który kupił D&O i uznał temat „zarząd i podatki” za zamknięty, w momencie realnej kontroli odkrywa, że koszty doradcy podatkowego, pełnomocnika i biegłych — a przy większym sporze to bywają dziesiątki tysięcy złotych — musi pokryć z własnej kieszeni. D&O i ochrona podatkowa nie zastępują się nawzajem. Działają obok siebie, na innych etapach tego samego ryzyka.
Osobne ubezpieczenie ochrony podatkowej i karnoskarbowej — na polskim rynku dostępne m.in. jako pakiet produktów dystrybuowanych z udziałem Instytutu Studiów Podatkowych, z którym pracuję — działa na innej zasadzie niż D&O. Finansuje koszty obrony od pierwszego dnia kontroli: doradcę podatkowego, pełnomocnika, biegłych, opłaty sądowe. Część produktów, w granicach dookreślonych w OWU, idzie o krok dalej i refunduje też same kary finansowe z postępowania karnoskarbowego — to rzadkość, bo większość ubezpieczeń odpowiedzialności wyklucza pokrycie kary za czyn popełniony przez ubezpieczonego.
Czego taka polisa nie robi — i tu też mówię wprost, żeby nie zostawiać fałszywego poczucia bezpieczeństwa: nie zwalnia z samej zaległości podatkowej. Jeśli firma rzeczywiście jest winna podatek, musi go zapłacić — tak jak w historii z VAT 8 proc. kontra 23 proc., którą wspominałem na wstępie: różnicę podatku trzeba było uregulować, a polisa pokryła koszty obrony i reprezentacji w sporze oraz grzywnę karnoskarbową. To jest realna rola tego ubezpieczenia — nie znika dług, znika ryzyko, że zostaniesz z nim sam, bez profesjonalnej obrony.
Jest tu jedna zasada, o której warto wiedzieć zanim będzie potrzebna: taką polisę trzeba mieć zanim kontrola się zacznie. Ubezpieczyciel obejmuje ochroną tylko zdarzenia przyszłe i niepewne — jeśli postępowanie już trwa, nowa polisa go nie obejmie. Więcej o konkretnych produktach i ich zakresie piszę na stronie ubezpieczenia skarbowe i karno-skarbowe.
To ogólne wyjaśnienie mechanizmu ubezpieczeniowego, nie porada prawna ani podatkowa dla konkretnej firmy. Zakres, wyłączenia i sumy sprawdzam zawsze w aktualnych OWU, indywidualnie pod sytuację klienta.
Nie musisz od razu kupować kolejnej polisy. Ale warto, żebyś znał swoją realną pozycję, zanim zrobi to za Ciebie system analityczny KAS:
Prowadzę firmy od 28 lat i wiem, że temat podatków rzadko wygrywa w kolejce pilnych spraw — dopóki nie stanie się najpilniejszą sprawą tygodnia. D&O i ochrona podatkowa to dwa elementy tej samej układanki, nie jeden produkt zastępujący drugi. W tej serii patrzę na firmę jako całość — bo luka rzadko jest tam, gdzie się jej spodziewamy.
To ogólne wyjaśnienie mechanizmu, nie porada prawna ani podatkowa dla konkretnej firmy. Kwestie odpowiedzialności karnoskarbowej i podatkowej warto potwierdzić u prawnika lub doradcy podatkowego. Zakres i warunki ubezpieczenia oceniam indywidualnie.
Sześć pytań, które dostaję najczęściej od właścicieli i zarządów małych spółek z Częstochowy i regionu.
Robert Dziurski
Niezależny multiagent ubezpieczeniowy · BRD Ubezpieczenia · Częstochowa
Prowadzę firmy od 1998 roku, w ubezpieczeniach jestem od 2010. Pracuję w imieniu towarzystw, ale doradzam w interesie klienta — przeglądam polisy firm MŚP i mówię wprost, gdzie chronią, a gdzie zostaje luka.
Bezpłatny przegląd ryzyk zarządu i finansów firmy. Bez presji sprzedażowej.
Pracuję z przedsiębiorcami z Częstochowy stacjonarnie, z klientami z całej Polski zdalnie (e-mail, wideo-konsultacja, podpis elektroniczny).
Powiązane: Ubezpieczenia skarbowe i karno-skarbowe · Ochrona zarządu i firmy (D&O) · Odpowiedzialność zarządu sp. z o.o. · Więcej artykułów