Wygrany przetarg potrafi wyciągnąć z firmy więcej pieniędzy, niż do niej wnosi — zanim jeszcze wjedzie pierwsza maszyna. Wadium, zabezpieczenie należytego wykonania, czasem zabezpieczenie zaliczki. Każda z tych pozycji to Twoja gotówka, która stoi na cudzym rachunku zamiast pracować u Ciebie.
Podpisany kontrakt, a na koncie mniej pieniędzy niż tydzień wcześniej. Znam to nie z opowieści. — Robert Dziurski, BRD Ubezpieczenia
Prowadzę multiagencję w Częstochowie od 2010 roku, ale zanim zająłem się ubezpieczeniami, przez lata prowadziłem spółkę z o.o. w budownictwie działającą na cały kraj. Znam to od drugiej strony: podpisany kontrakt, a na koncie mniej pieniędzy niż tydzień wcześniej.
Rozmawiam z przedsiębiorcami, którzy odpuszczają przetargi nie dlatego, że nie umieją ich wykonać. Odpuszczają, bo nie mają czym zamrozić wadium przy trzech postępowaniach naraz. To nie jest problem kompetencji. To problem kapitału obrotowego.
I na to akurat jest narzędzie — używane od dawna, tylko rzadziej omawiane niż polisy majątkowe.
Piszę o zasadach ogólnych wynikających z ustawy — to nie jest porada prawna dla konkretnego postępowania. Każde postępowanie ma własną specyfikację warunków zamówienia, a każda gwarancja własną treść i ogólne warunki.
Zamawiający może żądać wadium (art. 97 ust. 1 Prawa zamówień publicznych). Kwota jest ograniczona ustawowo — nie więcej niż 3% wartości zamówienia (art. 97 ust. 2). Wadium wnosisz przed upływem terminu składania ofert i utrzymujesz nieprzerwanie do końca terminu związania ofertą (ust. 5).
Ustawa daje Ci wybór formy (art. 97 ust. 7): pieniądz, gwarancja bankowa, gwarancja ubezpieczeniowa albo poręczenie podmiotu wskazanego w przepisach o Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
Policz to na własnej firmie. Startujesz w trzech postępowaniach. Wadium w pieniądzu przy każdym z nich to trzy przelewy, które wychodzą z konta w tym samym tygodniu. Materiał, paliwo i wypłaty czekają. Zwrot przychodzi — ustawa daje zamawiającemu 7 dni od wystąpienia okoliczności takich jak zawarcie umowy czy upływ terminu związania ofertą (art. 98 ust. 1), a w części przypadków 7 dni od Twojego wniosku (ust. 2). Tylko że przez ten czas pieniądz nie robił nic.
Gwarancja wadialna to dokument, w którym ubezpieczyciel zobowiązuje się wobec zamawiającego, że jeśli zajdą sytuacje opisane w ustawie, wypłaci mu kwotę wadium. Dla zamawiającego skutek jest identyczny jak przy przelewie — ma zabezpieczenie. Dla Ciebie różnica jest zasadnicza: kapitał zostaje w firmie, a Ty płacisz za samo udzielenie gwarancji.
Warto wiedzieć, kiedy wadium przepada. Ustawa wymienia to wprost (art. 98 ust. 6) — między innymi wtedy, gdy wykonawca, którego ofertę wybrano, odmówi podpisania umowy na warunkach z oferty albo nie wniesie wymaganego zabezpieczenia należytego wykonania. Przy gwarancji zamawiający nie „zatrzymuje” Twoich pieniędzy — występuje do gwaranta z żądaniem zapłaty.
To brzmi wygodnie i tu chcę być z Tobą uczciwy: konsekwencje takiego żądania i tak wrócą do Ciebie. Wracam do tego w sekcji szóstej, bo to najważniejszy fragment tego tekstu.
Wadium to epizod. Prawdziwe zamrożenie zaczyna się po wygranej.
Zabezpieczenie należytego wykonania umowy ustala się w wysokości do 5% ceny całkowitej podanej w ofercie albo maksymalnej wartości nominalnej zobowiązania zamawiającego (art. 452). Formy są analogiczne jak przy wadium i znów masz wybór — pieniądz, poręczenia bankowe lub SKOK, gwarancje bankowe, gwarancje ubezpieczeniowe, poręczenia PARP (art. 450 ust. 1).
Teraz najważniejsze, i to jest liczba, którą warto zapamiętać. Zabezpieczenie zwracane jest w ciągu 30 dni od dnia wykonania zamówienia i uznania przez zamawiającego, że wykonano je należycie. Ale zamawiający może zatrzymać do 30% jego wysokości na zabezpieczenie roszczeń z tytułu rękojmi lub gwarancji — i ta część wraca dopiero nie później niż 15 dni po upływie okresu rękojmi (art. 453).
Przy kontrakcie budowlanym z pięcioletnią rękojmią to znaczy dokładnie tyle: część Twoich pieniędzy stoi u zamawiającego przez pięć lat i piętnaście dni. Nie pracuje, nie kupuje materiału, nie płaci ludzi. Po prostu leży.
Drobiazg, o którym mało kto pamięta: jeśli wniosłeś wadium w pieniądzu, możesz wyrazić zgodę na zaliczenie tej kwoty na poczet zabezpieczenia (art. 450 ust. 4). Nie rozwiązuje problemu, ale oszczędza jeden przelew.
Zamawiający może udzielić zaliczek na poczet wykonania zamówienia, jeśli przewidział to w ogłoszeniu lub dokumentach zamówienia. Może wtedy żądać zabezpieczenia zaliczki — a gdy przewidywana wartość zaliczek przekracza 20% wynagrodzenia wykonawcy, żądanie zabezpieczenia jest obowiązkowe. Gwarancje ubezpieczeniowe są wśród dopuszczalnych form (art. 442).
Mechanizm jest lustrzany wobec poprzednich: dostajesz pieniądze na start kontraktu, a zamawiający dostaje dokument, że jeśli zaliczka nie zostanie rozliczona zgodnie z umową, ktoś mu ją zwróci. Dla firmy, która musi kupić materiał przed pierwszą fakturą, to bywa różnica między wejściem w kontrakt a rezygnacją.
To pytanie pada u mnie najczęściej, więc odpowiem wprost, bez wchodzenia w cudze kompetencje.
Gwarancja bankowa zwykle obciąża Twoją zdolność kredytową w banku. Limit gwarancyjny u ubezpieczyciela jest osobnym źródłem — nie zjada linii kredytowej, z której finansujesz bieżącą działalność. Dla firmy, która jednocześnie ma kredyt obrotowy i startuje w postępowaniach, to bywa argument rozstrzygający: dwa niezależne limity zamiast jednego.
Ubezpieczyciel przed przyznaniem limitu patrzy na Twoją firmę — sprawozdania, doświadczenie w podobnych kontraktach, historię realizacji. To nie jest formalność i nie każdy limit zostanie przyznany od ręki. Ale kryteria bywają inne niż bankowe, więc firma, która u siebie w banku usłyszała „nie”, nie zawsze usłyszy to samo u ubezpieczyciela. I odwrotnie.
Pracuję z 11 towarzystwami w segmencie firmowym i różnice w podejściu do gwarancji między nimi są realne. Pracuję w imieniu towarzystw, ale doradzam w interesie klienta — takie są moje wartości i tak po prostu pracuję. W praktyce znaczy to tyle, że nie wysyłam Cię do jednego okienka, tylko sprawdzam, gdzie Twoja firma zostanie oceniona najsensowniej.
Tu muszę postawić sprawę tak, jak stawiam ją na spotkaniu — bo jeśli tego nie powiem, prędzej czy później dowiesz się tego w gorszym momencie.
Gwarancja nie jest ubezpieczeniem Twojego ryzyka. Jest zabezpieczeniem interesu zamawiającego.
Przy polisie OC działalności płacisz składkę, a gdy zdarzy się szkoda objęta ochroną, ubezpieczyciel wypłaca poszkodowanemu i sprawa się kończy — to jest przeniesienie ryzyka. Przy gwarancji jest inaczej. Gwarancja ma charakter nieakcesoryjny i zwykle jest płatna na pierwsze żądanie: gwarant wypłaca beneficjentowi, co do zasady nie wchodząc w spór o to, kto miał rację w Waszej umowie. A potem zwraca się do Ciebie o zwrot wypłaconej kwoty. Roszczenie zwrotne wynika z umowy zlecenia gwarancji, którą podpisujesz.
Innymi słowy: gwarancja nie zdejmuje z Ciebie odpowiedzialności za wykonanie kontraktu. Ona odracza wyjęcie pieniędzy i przenosi ciężar z konta firmowego na dokument. Ryzyko zostaje po Twojej stronie.
Trzy praktyczne rzeczy, o które warto zapytać, zanim podpiszesz:
I rzecz z porządku prawnego: gwarancje ubezpieczeniowe są dobrowolne. Nie ma przepisu, który każe Ci je mieć. Obowiązek dotyczy wniesienia wadium czy zabezpieczenia, jeśli zamawiający ich żąda — natomiast forma jest Twoim wyborem. Możesz wpłacić gotówkę i to też będzie w porządku. Pytanie brzmi, czy Cię na to stać w danym miesiącu.
Piszę tu o zasadach ogólnych wynikających z ustawy. Każde postępowanie ma własną specyfikację warunków zamówienia, a każda gwarancja własną treść i ogólne warunki. Zanim podejmiesz decyzję, przeczytaj oba dokumenty albo zadzwoń — przejdziemy przez nie razem.
Gwarancja rozwiązuje problem płynności przy kontrakcie. Nie rozwiązuje żadnego z pozostałych.
Bo ta sama firma, która właśnie uwolniła kapitał na wadium, jutro może zalać cudzy lokal podczas prac — i wtedy pracuje OC działalności. Za tydzień może stanąć po pożarze magazynu i wtedy pytanie brzmi, z czego zapłaci pensje przez dwa miesiące przestoju — to jest ubezpieczenie utraty zysku. A jeśli działa jako spółka z o.o., to nad zarządem wisi jeszcze osobista odpowiedzialność za zobowiązania spółki.
To nie są cztery osobne tematy. To cztery ściany tego samego budynku. Kupowanie ich pojedynczo, u czterech różnych osób, w czterech różnych momentach, kończy się zwykle tak, że jedna ściana zostaje niedokończona — i akurat tamtędy wchodzi woda.
Prowadzę firmy od 1998 roku, w budownictwie spędziłem 25 lat, ubezpieczeniami zajmuję się od 2010. Dlatego kiedy siadam do przeglądu ochrony firmy, nie zaczynam od produktu. Zaczynam od pytania, co ta firma robi, komu i za czyje pieniądze. Więcej o samym produkcie znajdziesz na stronie gwarancje ubezpieczeniowe.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu cywilnego. Zakres gwarancji, warunki jej udzielenia oraz zasady rozliczenia po wypłacie określa treść dokumentu gwarancji i umowy zlecenia gwarancji — oceniam je indywidualnie pod Twoją firmę i konkretne postępowanie.
Sześć pytań, które dostaję najczęściej od firm startujących w przetargach.
Robert Dziurski
Niezależny multiagent ubezpieczeniowy · BRD Ubezpieczenia · Częstochowa
Prowadzę firmy od 1998 roku, 25 lat spędziłem w budownictwie, w ubezpieczeniach jestem od 2010. Pracuję w imieniu towarzystw, ale doradzam w interesie klienta — przeglądam ochronę firm MŚP i mówię wprost, gdzie chroni, a gdzie zostaje luka.
Sprawdzę, czy Twoja firma może liczyć na limit i w którym towarzystwie warunki będą najsensowniejsze.
Rozmowa nic nie kosztuje, a bywa, że po niej pieniądze zostają tam, gdzie powinny — w firmie.
Powiązane: Gwarancje ubezpieczeniowe · Ubezpieczenia dla firm i MŚP · OC działalności · Więcej artykułów