Grupowe w małej firmie.
Jak zatrzymać ludzi bez podwyżki

Dobry pracownik odchodzi rzadko za pieniądze, które akurat masz w budżecie — częściej za poczucie, że nikt się nim nie zaopiekował. Tłumaczę, dlaczego grupowe ubezpieczenie działa w małych zespołach lepiej, niż się wydaje, i dlaczego rozmiar firmy rzadko jest tu realną przeszkodą.

👥
Nie tylko dla korporacji
pakiety już dla kilkuosobowych zespołów
💛
Benefit bez podwyżki
realne poczucie bezpieczeństwa taniej niż etat
⏱️
1-2 tygodnie
zwykły czas wdrożenia w małej firmie

Najczęściej słyszę to zdanie już po fakcie: „Gdybym wiedział, że mu tak mało brakowało do zostania, dałbym coś innego niż tylko obietnicę podwyżki na przyszły rok”. — Robert Dziurski, BRD Ubezpieczenia

Prowadzę firmy od 1998 roku i widziałem to z obu stron — jako pracodawca i jako ktoś, kto dziś rozmawia z dziesiątkami właścicieli małych firm z Częstochowy i regionu. Rynek pracownika nie zniknął tylko dlatego, że nie mówi się o nim już tak głośno jak kilka lat temu. Dobrzy ludzie wciąż mają wybór, a mała firma rzadko wygrywa z dużą samą stawką godzinową.

Za to potrafi wygrać czymś, czego duża korporacja nie robi personalnie: realnym poczuciem, że ktoś tu myśli o Tobie, nie tylko o Twoim grafiku. Ubezpieczenie grupowe jest jednym z niewielu benefitów, który to poczucie buduje dosłownie — bo odpowiada na pytanie „co będzie z moją rodziną, jeśli coś mi się stanie”, a nie tylko „czy dostanę owocowy czwartek”.

Mit: „jesteśmy za mali na grupówkę”

To pierwsze zdanie, które słyszę, gdy proponuję grupowe ubezpieczenie właścicielowi firmy zatrudniającej trzy, cztery, pięć osób. I rozumiem skąd się bierze — słowo „grupowe” kojarzy się z korporacyjnym HR-em, setkami pracowników i działem kadr, który zajmuje się wyłącznie benefitami. W praktyce rynek dawno się zmienił.

Dziś pakiety grupowe są dostępne dla dużo mniejszych zespołów, niż większość właścicieli przypuszcza — u wielu ubezpieczycieli już od kilku osób przystępujących. Dla jednoosobowych działalności gospodarczych bywają z kolei formuły indywidualno-grupowe, które dają podobny zakres ochrony bez potrzeby budowania pełnego zespołu. Rozmiar firmy rzadko jest tu realną przeszkodą — częściej jest nią samo przekonanie, że „to nie dla takich jak my”.

Wdrożenie w małej firmie zajmuje zwykle 1-2 tygodnie od decyzji do startu ochrony — bez badań lekarskich, na podstawie prostej deklaracji przystąpienia. To krótszy proces niż niejedna rekrutacja, którą będziesz musiał uruchomić, jeśli ktoś jednak odejdzie.

Zamknięte czy otwarte — która forma pasuje do Twojej firmy

Warto znać różnicę, zanim padnie pytanie „a jaką w ogóle mamy opcję”. Ubezpieczenie grupowe zamknięte, czyli klasyczna grupówka pracownicza, ma jedną cechę charakterystyczną: to pracodawca jest stroną umowy i pośrednikiem między zespołem a towarzystwem. Firma administruje składką, zbiera deklaracje, prowadzi listę uczestników.

Ubezpieczenie grupowe otwarte działa inaczej — każda osoba kupuje je indywidualnie, bez pośrednictwa pracodawcy. To rozwiązanie, po które sięgają też freelancerzy, osoby na JDG czy współpracujący na kontraktach B2B, którzy nie mają dostępu do klasycznej grupówki w miejscu pracy, a wciąż chcą korzystać z  warunków zbliżonych do grupowych. Dla małej firmy to sensowna alternatywa, gdy nie chcesz brać na siebie administracji zbiorową składką albo część zespołu współpracuje z Tobą na innych zasadach niż etat.

W praktyce dobieram formę pod strukturę zatrudnienia konkretnej firmy — czasem to jedna polisa zamknięta dla całego zespołu na etacie, czasem kombinacja: zamknięta dla pracowników, otwarta zaproponowana współpracownikom na B2B. Więcej o obu wariantach piszę na  stronach ubezpieczenia grupowe dla firm i grupowe otwarte dla JDG i B2B.

Co realnie robi taka polisa — i kto za nią płaci

Typowy zakres grupówki jest dużo szerszy, niż kojarzy się na pierwszy rzut oka. Poza świadczeniem na wypadek śmierci — które rzadko jest dla pracownika najbardziej odczuwalnym elementem polisy — realnie korzysta się z niej przy poważnym zachorowaniu, pobycie w szpitalu czy urodzeniu dziecka. To właśnie te „codzienne” zdarzenia sprawiają, że zespół traktuje taki benefit jako coś realnego, nie martwy zapis gdzieś w teczce kadrowej.

Pytanie, które słyszę zaraz po „czy nas na to stać”, brzmi zwykle „czy to jest koszt firmy, czy przychód pracownika”. Odpowiedź zależy od  konstrukcji umowy. W typowym przypadku — gdy uposażonym z tytułu śmierci jest pracownik lub jego rodzina, a nie pracodawca, i polisa przez pierwsze 5 lat nie przewiduje wypłaty wartości wykupu ani prawa do zastawu z umowy — składka opłacana przez firmę może stanowić koszt uzyskania przychodu. To wynika z wyjątku zapisanego w art. 16 ust. 1 pkt 59 ustawy o CIT: mimo że korzyść trafia do pracownika, koszt może obciążać wynik firmy, gdy spełnione są te warunki.

To ogólne wyjaśnienie mechanizmu podatkowego, nie porada dla konkretnej firmy. Kwalifikacja zależy od dokładnej konstrukcji polisy i struktury zatrudnienia — zawsze warto potwierdzić ją z księgowym, zanim wliczysz składkę w koszty.

Co możesz zrobić, zanim ktoś złoży wypowiedzenie

Nie musisz od razu wdrażać pełnego pakietu dla całego zespołu. Warto jednak przemyśleć kilka rzeczy, zanim zrobi to za Ciebie kolejna rozmowa „odchodzącego z  innych powodów” pracownika:

Prowadzę firmy od 28 lat i wiem, że w małym zespole każda osoba, która odchodzi, zabiera ze sobą coś więcej niż etat — zabiera wiedzę o klientach, procesach, relacjach, których nie da się odtworzyć w dwa tygodnie. Grupówka nie jest cudownym środkiem na retencję. Jest jednym z niewielu benefitów, który realnie kosztuje mniej, niż się wydaje, i działa dłużej, niż jednorazowa premia.

To ogólne wyjaśnienie mechanizmu ubezpieczeniowego, nie porada prawna ani podatkowa dla konkretnej firmy. Zakres, wysokość składki i warunki dobieram zawsze indywidualnie, po rozmowie o strukturze zespołu.

Najczęstsze pytania o grupówkę w małej firmie

Sześć pytań, które dostaję najczęściej od właścicieli małych firm z Częstochowy i regionu.

Czy grupowe ubezpieczenie ma sens przy firmie liczącej 3-5 osób?
Tak — to jeden z częstszych mitów, z którym się spotykam. Klasyczna „grupówka korporacyjna” kojarzy się z setkami pracowników, ale na rynku dostępne są dziś pakiety dla dużo mniejszych zespołów — u wielu ubezpieczycieli już od kilku przystępujących osób, a dla jednoosobowych działalności bywają formuły indywidualno-grupowe. Wielkość firmy nie jest tu barierą, jest nią najczęściej przekonanie właściciela, że „to nie dla mnie”.
Czym różni się ubezpieczenie grupowe zamknięte od otwartego?
Zamknięte, czyli klasyczna grupówka pracownicza, zawiera pracodawca — to on jest stroną umowy i pośrednikiem między pracownikiem a towarzystwem. Otwarte ubezpieczenie grupowe można kupić indywidualnie, bez pośrednictwa firmy — korzystają z niego też freelancerzy, osoby na JDG czy współpracujące na B2B, które nie mają dostępu do klasycznej grupówki w miejscu pracy. Dla małej firmy to alternatywa, gdy nie chce administrować składką zbiorowo albo zespół jest zbyt rozproszony na formę zamkniętą.
Czy składka na grupowe jest kosztem firmy, czy przychodem pracownika?
To zależy od konstrukcji umowy. W typowym przypadku, gdy uposażonym z tytułu śmierci jest pracownik lub jego rodzina (nie pracodawca), a polisa przez pierwsze 5 lat nie przewiduje wypłaty wartości wykupu ani prawa do zastawu z umowy, składka opłacana przez pracodawcę może stanowić koszt uzyskania przychodu — mimo że korzyść trafia do pracownika. To wynika z wyjątku w art. 16 ust. 1 pkt 59 ustawy o CIT. Ostateczną kwalifikację warto zawsze potwierdzić z księgowym pod konkretną konstrukcję polisy.
Co realnie pokrywa typowa polisa grupowa poza śmiercią?
Zwykle znacznie więcej, niż kojarzy się na pierwszy rzut oka: poważne zachorowanie, pobyt w szpitalu, urodzenie dziecka, a w rozszerzonych wariantach też operacje czy assistance medyczne. To właśnie te „codzienne” zdarzenia — nie śmierć — sprawiają, że pracownicy realnie korzystają z polisy i doceniają ją jako benefit, a nie martwy zapis w umowie o pracę.
Czy pracownik musi przejść badania lekarskie, żeby przystąpić?
Zwykle nie. Standardem przy grupowym ubezpieczeniu jest deklaracja przystąpienia, czasem krótka ankieta zdrowotna — bez badań lekarskich. To jedna z przewag grupówki nad indywidualną polisą na życie, gdzie ocena ryzyka bywa dużo bardziej szczegółowa. Dzięki temu wdrożenie w małej firmie trwa zwykle 1-2 tygodnie od decyzji do startu ochrony.
Co się dzieje z ochroną, gdy pracownik odchodzi z firmy?
Ochrona w ramach polisy zamkniętej (pracowniczej) kończy się razem z zatrudnieniem — to naturalna konsekwencja tego, że umowę zawiera pracodawca dla swojego zespołu. Część towarzystw daje możliwość kontynuacji indywidualnej po odejściu, na innych warunkach — warto to sprawdzić przy wyborze polisy, zwłaszcza jeśli zależy Ci na wizerunku pracodawcy dbającego o ludzi także po rozstaniu.
Robert Dziurski — multiagent ubezpieczeniowy BRD

Robert Dziurski

Niezależny multiagent ubezpieczeniowy · BRD Ubezpieczenia · Częstochowa

Prowadzę firmy od 1998 roku, w ubezpieczeniach jestem od 2010. Pracuję w imieniu towarzystw, ale doradzam w interesie klienta — dobieram benefity pracownicze pod realną strukturę zespołu, nie pod gotowy szablon.

Sprawdźmy, czy grupówka ma sens w Twoim zespole

Bezpłatna rozmowa o strukturze zatrudnienia i dostępnych opcjach. Bez presji sprzedażowej.

Pracuję z przedsiębiorcami z Częstochowy stacjonarnie, z klientami z całej Polski zdalnie (e-mail, wideo-konsultacja, podpis elektroniczny).

📞 789 427 178 — firmy MŚP

Powiązane: Ubezpieczenia grupowe dla firm · Grupowe otwarte dla JDG i B2B · Życie dla przedsiębiorcy · Więcej artykułów

Bezpłatna rozmowa o benefitach dla Twojego zespołu

Bez presji sprzedażowej. Stacjonarnie w Częstochowie lub zdalnie w całej Polsce.