Dobry pracownik odchodzi rzadko za pieniądze, które akurat masz w budżecie — częściej za poczucie, że nikt się nim nie zaopiekował. Tłumaczę, dlaczego grupowe ubezpieczenie działa w małych zespołach lepiej, niż się wydaje, i dlaczego rozmiar firmy rzadko jest tu realną przeszkodą.
Najczęściej słyszę to zdanie już po fakcie: „Gdybym wiedział, że mu tak mało brakowało do zostania, dałbym coś innego niż tylko obietnicę podwyżki na przyszły rok”. — Robert Dziurski, BRD Ubezpieczenia
Prowadzę firmy od 1998 roku i widziałem to z obu stron — jako pracodawca i jako ktoś, kto dziś rozmawia z dziesiątkami właścicieli małych firm z Częstochowy i regionu. Rynek pracownika nie zniknął tylko dlatego, że nie mówi się o nim już tak głośno jak kilka lat temu. Dobrzy ludzie wciąż mają wybór, a mała firma rzadko wygrywa z dużą samą stawką godzinową.
Za to potrafi wygrać czymś, czego duża korporacja nie robi personalnie: realnym poczuciem, że ktoś tu myśli o Tobie, nie tylko o Twoim grafiku. Ubezpieczenie grupowe jest jednym z niewielu benefitów, który to poczucie buduje dosłownie — bo odpowiada na pytanie „co będzie z moją rodziną, jeśli coś mi się stanie”, a nie tylko „czy dostanę owocowy czwartek”.
To pierwsze zdanie, które słyszę, gdy proponuję grupowe ubezpieczenie właścicielowi firmy zatrudniającej trzy, cztery, pięć osób. I rozumiem skąd się bierze — słowo „grupowe” kojarzy się z korporacyjnym HR-em, setkami pracowników i działem kadr, który zajmuje się wyłącznie benefitami. W praktyce rynek dawno się zmienił.
Dziś pakiety grupowe są dostępne dla dużo mniejszych zespołów, niż większość właścicieli przypuszcza — u wielu ubezpieczycieli już od kilku osób przystępujących. Dla jednoosobowych działalności gospodarczych bywają z kolei formuły indywidualno-grupowe, które dają podobny zakres ochrony bez potrzeby budowania pełnego zespołu. Rozmiar firmy rzadko jest tu realną przeszkodą — częściej jest nią samo przekonanie, że „to nie dla takich jak my”.
Wdrożenie w małej firmie zajmuje zwykle 1-2 tygodnie od decyzji do startu ochrony — bez badań lekarskich, na podstawie prostej deklaracji przystąpienia. To krótszy proces niż niejedna rekrutacja, którą będziesz musiał uruchomić, jeśli ktoś jednak odejdzie.
Warto znać różnicę, zanim padnie pytanie „a jaką w ogóle mamy opcję”. Ubezpieczenie grupowe zamknięte, czyli klasyczna grupówka pracownicza, ma jedną cechę charakterystyczną: to pracodawca jest stroną umowy i pośrednikiem między zespołem a towarzystwem. Firma administruje składką, zbiera deklaracje, prowadzi listę uczestników.
Ubezpieczenie grupowe otwarte działa inaczej — każda osoba kupuje je indywidualnie, bez pośrednictwa pracodawcy. To rozwiązanie, po które sięgają też freelancerzy, osoby na JDG czy współpracujący na kontraktach B2B, którzy nie mają dostępu do klasycznej grupówki w miejscu pracy, a wciąż chcą korzystać z warunków zbliżonych do grupowych. Dla małej firmy to sensowna alternatywa, gdy nie chcesz brać na siebie administracji zbiorową składką albo część zespołu współpracuje z Tobą na innych zasadach niż etat.
W praktyce dobieram formę pod strukturę zatrudnienia konkretnej firmy — czasem to jedna polisa zamknięta dla całego zespołu na etacie, czasem kombinacja: zamknięta dla pracowników, otwarta zaproponowana współpracownikom na B2B. Więcej o obu wariantach piszę na stronach ubezpieczenia grupowe dla firm i grupowe otwarte dla JDG i B2B.
Typowy zakres grupówki jest dużo szerszy, niż kojarzy się na pierwszy rzut oka. Poza świadczeniem na wypadek śmierci — które rzadko jest dla pracownika najbardziej odczuwalnym elementem polisy — realnie korzysta się z niej przy poważnym zachorowaniu, pobycie w szpitalu czy urodzeniu dziecka. To właśnie te „codzienne” zdarzenia sprawiają, że zespół traktuje taki benefit jako coś realnego, nie martwy zapis gdzieś w teczce kadrowej.
Pytanie, które słyszę zaraz po „czy nas na to stać”, brzmi zwykle „czy to jest koszt firmy, czy przychód pracownika”. Odpowiedź zależy od konstrukcji umowy. W typowym przypadku — gdy uposażonym z tytułu śmierci jest pracownik lub jego rodzina, a nie pracodawca, i polisa przez pierwsze 5 lat nie przewiduje wypłaty wartości wykupu ani prawa do zastawu z umowy — składka opłacana przez firmę może stanowić koszt uzyskania przychodu. To wynika z wyjątku zapisanego w art. 16 ust. 1 pkt 59 ustawy o CIT: mimo że korzyść trafia do pracownika, koszt może obciążać wynik firmy, gdy spełnione są te warunki.
To ogólne wyjaśnienie mechanizmu podatkowego, nie porada dla konkretnej firmy. Kwalifikacja zależy od dokładnej konstrukcji polisy i struktury zatrudnienia — zawsze warto potwierdzić ją z księgowym, zanim wliczysz składkę w koszty.
Nie musisz od razu wdrażać pełnego pakietu dla całego zespołu. Warto jednak przemyśleć kilka rzeczy, zanim zrobi to za Ciebie kolejna rozmowa „odchodzącego z innych powodów” pracownika:
Prowadzę firmy od 28 lat i wiem, że w małym zespole każda osoba, która odchodzi, zabiera ze sobą coś więcej niż etat — zabiera wiedzę o klientach, procesach, relacjach, których nie da się odtworzyć w dwa tygodnie. Grupówka nie jest cudownym środkiem na retencję. Jest jednym z niewielu benefitów, który realnie kosztuje mniej, niż się wydaje, i działa dłużej, niż jednorazowa premia.
To ogólne wyjaśnienie mechanizmu ubezpieczeniowego, nie porada prawna ani podatkowa dla konkretnej firmy. Zakres, wysokość składki i warunki dobieram zawsze indywidualnie, po rozmowie o strukturze zespołu.
Sześć pytań, które dostaję najczęściej od właścicieli małych firm z Częstochowy i regionu.
Robert Dziurski
Niezależny multiagent ubezpieczeniowy · BRD Ubezpieczenia · Częstochowa
Prowadzę firmy od 1998 roku, w ubezpieczeniach jestem od 2010. Pracuję w imieniu towarzystw, ale doradzam w interesie klienta — dobieram benefity pracownicze pod realną strukturę zespołu, nie pod gotowy szablon.
Bezpłatna rozmowa o strukturze zatrudnienia i dostępnych opcjach. Bez presji sprzedażowej.
Pracuję z przedsiębiorcami z Częstochowy stacjonarnie, z klientami z całej Polski zdalnie (e-mail, wideo-konsultacja, podpis elektroniczny).
Powiązane: Ubezpieczenia grupowe dla firm · Grupowe otwarte dla JDG i B2B · Życie dla przedsiębiorcy · Więcej artykułów